Gra do rzucania losów

Share Tweet Pin it

Rzucać losami - Starożytna metoda rozwiązywania problemu wyboru za pomocą szczęścia. Taki uniwersalny sposób pomoże w przypadku wszelkich sporów i konkursów, które wymagają określenia, która z dwóch lub więcej opcji do wyboru. Ale najczęściej używa się partii, więc gdy ktoś nie chce coś zrobić, przy pomocy bezstronnego szczęścia, ustal, kto konkretnie zrobi w niechcianym interesie.

Los jest przygodnym przedmiotem wybranym losowo spośród wielu innych. Możesz rzucać partiami, używając wielu przedmiotów, na przykład meczy, kawałków papieru, a nawet fasoli i, oczywiście, korzystając z Internetu.

Na naszej stronie możesz z łatwością rzucać losy bez dodatkowych przedmiotów! Musisz jedynie określić i wskazać całkowitą liczbę uczestników oraz liczbę przyszłych "złych facetów". Życzymy powodzenia!

Orzeł lub ogony

Często zdarza się, że znajdujemy się w sytuacji, w której nie wiemy, jaka decyzja będzie właściwa, nie możemy dokonać wyboru ani zdecydować o naszych pragnieniach.

Wróżbiarstwo "Orzeł lub ogony" pomoże w tym trudnym wyborze.

Ta internetowa wróżba działa tak:

  1. Zadaj pytanie
  2. Zgadujesz, która strona monety powinna spaść: orzeł (strona monety z orłem) lub krawędź
  3. Kliknij przycisk "Upuść monetę"
  4. Jest orzeł lub ogony
  5. Jeśli zakochasz się w tym, co zaplanowałeś - odpowiedź brzmi "tak", jeśli nie, odpowiedź brzmi "nie"
  6. Teraz lepiej przyjrzyj się swoim uczuciom. Jeśli odpowiedź ci się nie podoba, to prawdziwe pragnienie jest przeciwne. Więc dla siebie wybierz odpowiedź odwrotną.

Przykład:
Rzucili monetą i dostali odpowiedź "Nie". Jeśli nie podoba ci się ta odpowiedź, to już dokonano wyboru w tobie, więc akceptujesz odpowiedź odwrotną - "Tak". Słuchając siebie, możesz jasno zrozumieć, czego potrzebujesz i czego chcesz.

Los przeznaczenia jest wróżbą w Wyroczni Niebios

Los i przyszłość, idąc ręka w rękę, nie lubię ujawniać ich sekretów. Jednak czasami odsłaniają zasłonę tajemnic, używając różnych znaków i wskazówek: znaków, linii na dłoni, snów, wróżb i figurek. Takie sygnały są często napotykane przez nas, a najważniejsze jest, aby nauczyć się zwracać na nie uwagę, aby wyciągać właściwe wnioski z takich wskazówek.

Online Wróżbiarstwo „Matryca jest przeznaczeniem” na mapach wyroczni Heaven - to jeden ze sposobów, aby uzyskać podpowiedź Przeznaczenia i patrzeć w przyszłość, aby wyjaśnić przeszłość, zrozumieć obecny lepiej. Zastanów się, na czym Ci najbardziej zależy, i wybierz losowo trzy karty.

Numer karty 1. Wyjaśnia przeszłość.

Mapa numer 2. Opisuje teraźniejszość.

Die loteria online

Bardzo często znajdujemy się w sytuacjach, w których jedynym obiektywnym rozwiązaniem jest rzucanie losów. Istnieje kilka przykładów takich sytuacji życiowych:

  • (dla menedżerów) wybór pracownika do określonego zadania / pracy;
  • granie z przyjaciółmi w cokolwiek (w celu zidentyfikowania poleceń lub ról);
  • wybór czegoś z dużej listy (lista prezentów, lista krajów do podróży itp.);
  • wybrać zwycięzców konkursów.

Jak ustalić losowego zwycięzcę konkursu?

Ten film pokazuje, w jaki sposób możesz wybrać zwycięzcę konkursu, korzystając z usługi online castlots.org

Data przesłania: 2013-03-26

Jak narysować losy na naszej stronie?

  • Wprowadź uczestników losowania, każdy uczestnik musi zostać nagrany z nową linią;
  • kliknij przycisk "Nie rzucaj";
  • podziel się z uczestnikami linkiem do wyniku losowania.

Stworzyliśmy najlepszą usługę castingową, aby przy codziennych zadaniach z wyborem nie spędzać wiele czasu na ich rozwiązywaniu. Korzystaj z niego z przyjemnością i opowiedz nam o swoich znajomych!

Przeczytaj online "Rzuty losowe" autorstwa Muri James R. - RuLit - Strona 1

James R. Muri. Rzucać losami

Cytat z dwunastej strony gazety City Kansas City "Star", sekcja "Lifestyle":

Dziś prezydent został zmuszony do podpisania ustawy budżetowej w ciągu 20... roku, nawet zakładając, że ustawa zawierała kontrowersyjny „rzucać rozłączy” - poprawki do nowelizacji ustawy o wolności kobiet do przerywania ciąży aborcja później.

"Ta zmiana znacząco wpłynie na tę zmianę legislacyjną" - powiedział przewodniczący - "ale musimy zaakceptować roczny budżet. I przekazujemy przyjęty suplement do państwowego systemu postępowań sądowych. "

Przyszła do kliniki z tego samego powodu, co ostatnio. Wypełnione te same dokumenty, co wcześniej. Usiadłem w pokoju przesłuchań i czekałem na rozmowę, którą odbyłem z nią ostatnio z tego samego powodu co dzisiaj. Jednak dzisiejszy wywiad był nieco inny.

- Czy rozumiesz, że twoje dziecko jest już na trzecim etapie rozwoju? Konsultant zapytał ją. - Jest bardzo prawdopodobne, że Twoje dziecko urodzi się zdrowe i zdolne do życia.

- Oczywiście - zgodziła się z irytacją. "Wcale nie jestem głupia i wszystko rozumiem."

- Rozumiesz, że dzisiaj nie zgłosiłeś się sam w tej klinice. Czy wprowadziłeś to z dzieckiem, które tak jak Ty ma wspaniałą przyszłość?

Zaskoczona spojrzała na konsultanta.

- Nie, tylko jeden z nas ma przyszłość. Druga jest absolutnie niepożądana. Cóż, czy możemy wreszcie zacząć to, po co tutaj przyszedłem? Jest zgniły w mojej duszy, i bez słuchania ciebie całego tego gówna!

Konsultant przyjrzał się uważnie dziewczynie i wrócił do studiowania swoich dokumentów.

- Już miałaś jedną aborcję. Tak?

- Tak. I doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. To ty byłeś w tym pokoju po raz ostatni i rozmawiał ze mną przy tej samej okazji.

- Czy zostałeś powiadomiony o swoim wyborze z ojcem dziecka?

"Jestem pewien, że ojciec dziecka w ogóle nie przejmuje się tym pytaniem."

- Naprawdę nikt nie będzie lamentował po twojej aborcji?

Kolejne oszałamiające pytanie.

"Noszenie żałoby?" Co do diabła, żałoba? - Dziewczyna wydęła już, już, duży brzuch. "Czy myślisz, że ktoś będzie narzekał na to?" Cóż, prawie!

Konsultant zanotował formularz wywiadu i spojrzał w górę.

"Bardzo dobrze, przypuszczam, że możemy rozpocząć operację." Czy pamiętasz, co dzieje się dalej?

Wstając, dziewczyna ze złością rzuciła:

- Idź do pokoju, załóż specjalną bieliznę, usiądź na krześle.

"Potem pojawi się kretyn z maską, szturchną mi ją na twarz, abym mógł wdychać gaz usypiający, a ja zasnę." I obudzę się bez tego problemu.

Konsultantka otworzyła usta, by dodać coś innego, ale zmieniła zdanie i uśmiechnęła się.

"Bardzo dobrze, więc." To wystarczy, udzieliłeś twierdzącej odpowiedzi. Więc idź dalej.

Sześć dni później przyszła do kliniki matka dziewczynki.

"Poznałeś moją córkę?" - spytała konsultanta, nieśmiało opuszczając jej biegnące oczy. "Moja córka powiedziała mi, że znowu idzie do twojej kliniki." Ale od tamtej pory jej nie widziałem.

Kobieta konsultantka przejrzała foldery z zapisami wywiadów i znalazła wśród nich nazwisko dziewczyny.

"Tak, twoja córka była tutaj." Wyraz biznesu na twarzy konsultanta ustąpił miejsca sympatii. Patrzyła smutno na matkę: - Ale obawiam się, że twoja córka nie miała dużo.

"Los nie wypadł?" Co dużo? Moja córka przyjechała tutaj, aby dokonać aborcji!

Konsultantka wyszła zza biurka i nie wzięła nic, nie rozumiejąc ramienia matki. Przyniosła starszą kobietę na krzesło i usiadła.

"Madame, twoja córka ma aborcję." Ale nowa ustawa o aborcji wymaga, aby przed operacją kobieta rzucała losy. Trzeba to zrobić, aby dowiedzieć się, czyje życie zostanie przerwane. Twoja córka nie miała dużo życia. Ale teraz masz zdrowego wnuka, który może od razu zobaczyć i przez sąd domagać się twojego przeniesienia, jeśli oczywiście chcesz wziąć go do siebie.

Biblioteka elektroniczna
RuBook.org

Prezent Syrenki

Piękny czas jest w połowie lata. Nie musisz owijać się grubymi futrami, trzeć zamarzniętym nosem, nie musisz wyć z głodu, z jakiegoś powodu jesteś w lesie bez zapasów. Lato zawsze będzie karmić podróżnika grzybami, jagodami i orzechami, rozłożyć łóżko miękkiej trawy, rozgrzać promienie słoneczne. A jeśli nawet bluzka i lniane spodnie wydają się zbyt gorąco, lub pas z mieczem spowoduje pot - zawsze można zanurzyć się w chłodnej rzece, kąpiel w świeżości, tak że potem leżeć na słońcu po prostu przyjemność być.

Dobre lato. I jakoś zapomnieć, że zło zrządzeniem losu pozostał biedny jak mysz kościelna, że ​​wszystkie towary są kupowane na akumulację kilku lat, srebro, gnije na dnie rzeki z wież, a od stu wspaniałych towarzyszy mocne tylko on przeżył z niewolnikiem, zbiegiem sługą księcia Murom i kupcem Lubovodem z jednym z jego pilotów.

- Cóż, chodź - mruknął cicho do siebie Oleg. - Zacząłem swoją drogę jako żebrak. Nie wiedziałem również, gdzie moje czary zostały opuszczone. Nie znikaj.

"Co ty mówisz, przyjacielu?" Lubovod, zwinięty w kłębek z wody.

- pytam, czy jest gotowy?

- Tak, wszystko już jest, zaostrzone - zamiast kupca, Xander odpowiedział z tratwy, obracając gałązki wierzby nad grotem na wiosłującym z grubsza wiosłem. "Zetrzesz je, to w porządku." Bardzo dużo oddziałów na wybrzeżu - jeśli to załatamy.

Tratwa wielkości tylko nieznacznie przewyższyła pokój małego mistrza na łodzi. Kilka kłód sosnowych połączonych ze sobą w dwóch warstwach, dwa wiosła - na rufie i na nosie, ale rzucone na nią dla miękkości ramion trawy. Nie można było tego nazwać arcydziełem budowy statków, ale znaczna część tratwy nie była wymagana. Tuż nad strumieniem do Morza Kaspijskiego, które w obecnym czasie zostało nazwane przez Khazara, który jest Persem, i jakoś przedostaje się do ujścia Wołgi. A tam gawrony często idą po rosyjsku. Ktoś odnajdzie nieszczęśliwych rodaków. Xander twierdził, że tratwa w ten sposób przetrwa, że ​​ich piątka z ich produktami się poradzi. A on jest pilotem, on wie lepiej.

Alexander Korshunov pociągnął mocniej cięcia gałęzi, schował ją pod drugą, próbował, czy chodzenie swobodnie improwizowanej oarlock strugane brzozy łodygi wiosła wydychanym z ulgą i krzyż:

- Dzięki Bogu. Wydaje się, udało. Są wiosła, riggings są twarde, tratwa też nie chodzi. Zrobiłem, właściciel. Nie mamy nic do zarzucenia, więc możemy wyjechać o tej godzinie.

"Słyszałeś, mistrzu?" Lubovod po raz kolejny opłukał twarz i wyprostował się. "Czas płynąć". A gdzie jest twoja dziewczyna, niewolnik kouda? Spieszysz się, ale nie zebrałeś ludzi.

"Ursula podążała za mną, właśnie nadrobić zaległości." Odcinki lin pomagały ciąć. Wygląda na to, że dużo strzelała, a nie miała ze sobą. - Seredin słodko przeciągnął się. - A Buduta w ogóle nie jest moja, ale książę. Grzyby, jak sądzę, zbierają. Te same, które wszyscy jemy razem. Więc nie gniewaj się na niego. Im więcej zbierzesz, tym dłużej będzie to pierwsze przejście, dopóki brzuch cię nie zawiedzie.

"Czy naprawdę jestem zły?" - Kupiec uniósł się wyżej na brzegu i usiadł na trawie koło nóg Olega. "Teraz staliśmy się jeszcze mądrzejsi." Nie jest godny ucha Cuniego - i już go nie ma. Dziadek miecza i dobre imię - to już całe moje bogactwo.

- Nie smuć się, przyjacielu - powiedział obok niego Seredin. "Dobre imię i ostry miecz też są warte wiele." Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz się spotkałem? Nie miałem nawet łyżki. A tej wiosny zabrałeś mnie, abym dołączył do tych samych towarzyszy. Nawet jeśli nie jestem na równych warunkach, jestem blisko ciebie, dziedziczny kupiec. Tym razem nie mieliśmy szczęścia. Nishto, przez dwa lub trzy lata pokonamy nasze straty. Nie można cały czas wiosłować! Tracisz też, musisz być w stanie.

Lubovlet skrzywił się krzywo: - Nie porównuj mnie z tobą. "Jesteś czarnoksiężnikiem, twoje bogactwo jest w tajemnej wiedzy, w zebranych ziołach, w miksturach przebiegłości." Dopóki twoja głowa jest na twoich ramionach, siła jest zawsze z tobą, i szczęściem i zyskiem. Kupiec srebra jest ważniejszy niż głowa i ręce. Tokmo handluje swoim srebrem, ale wieża niesie mu szczęście. Teraz jestem bez fasci i bez gawronów. Jak to jest robić obóz, jak zarabiać pieniądze? Z tacą na żyłach Fenya chodzić? A co mam powiedzieć Zorislave, jej ojcu? W końcu byli spokrewnieni z bogatym kupcem nowogrodzkim, a nie z przewróceniem! Jak wyglądam w moich oczach? Obiecałem jej drogie prezenty. Ozdoby za granicą, jedwab chiński, złoto-srebro. Ale cóż teraz mam się chlubić? Trawa morska i rzeczna?

- Cóż, nie traktujmy tego tak naprawdę bez spodni, - próbowaliśmy pocieszyć jego mistrza. "Rozumiem, że masz róg w Nowogrodzie, a twój ojciec nie poddaje się w potrzebie, nie zmusi cię do żebrania."

"To jest to, to jest kąt" Lubovt chrząknął głośno. "Jego kącik i dom jego ojca". Jako kupiec zamożnego męża obiecywano, że zbierze się człowiek dorosły, żonaty, dwór, nowi pracownicy artelowi, ogromny dziedziniec, który ma być ogrodzony, ze stodołami i szopami. No i jaki jest obecny? Dlaczego powinna prowadzić młoda żona, jak patrzeć ludziom w oczy? Odleciał dumny sokół, ale zwrócił wróbel z oskubany? W komorach sądowych do załatwiania spraw i czekania, aż pozostanie część ojca? I czy zostawi jakiś udział w farmie, jeśli nie będę w stanie utrzymać dobra i tak, nie wiem jak... I-i-i-e!

"Może twoja matka pomoże?" Seredin zniżył głos, patrząc na Xandera. Pilot nie mógł wiedzieć, że matka kupca była syreną. "Serce dobrodusznej matki lituje się, pomaga, niż ona". Przez rzeki i wiry, morza i mielizny wielu kłamstw... A tak przy okazji, czy wysłałeś paczkę do syreny? Cóż, pamiętasz? Ten kawałek zielonego malachitu, co przyniosłem ci z wiru, kiedy tu płynęli? Cóż, przed turą, tuż przed ujściem Uralu? Mam na myśli tę rzekę?

"Kość została rzucona" Alexander Prozorov czyta online - strona 1

Jeśli spodobała ci się książka, możesz ją kupić na liters.ru

Piękny czas jest w połowie lata. Nie musisz owijać się grubymi futrami, trzeć zamarzniętym nosem, nie musisz wyć z głodu, z jakiegoś powodu jesteś w lesie bez zapasów. Lato zawsze będzie karmić podróżnika grzybami, jagodami i orzechami, rozłożyć łóżko miękkiej trawy, rozgrzać promienie słoneczne. A jeśli nawet bluzka i lniane spodnie wydają się zbyt gorąco, lub pas z mieczem spowoduje pot - zawsze można zanurzyć się w chłodnej rzece, kąpiel w świeżości, tak że potem leżeć na słońcu po prostu przyjemność być.

Dobre lato. I jakoś zapomnieć, że zło zrządzeniem losu pozostał biedny jak mysz kościelna, że ​​wszystkie towary są kupowane na akumulację kilku lat, srebro, gnije na dnie rzeki z wież, a od stu wspaniałych towarzyszy mocne tylko on przeżył z niewolnikiem, zbiegiem sługą księcia Murom i kupcem Lubovodem z jednym z jego pilotów.

- Cóż, chodź - mruknął cicho do siebie Oleg. - Zacząłem swoją drogę jako żebrak. Nie wiedziałem również, gdzie moje czary zostały opuszczone. Nie znikaj.

"Co ty mówisz, przyjacielu?" Lubovod, zwinięty w kłębek z wody.

- pytam, czy jest gotowy?

- Tak, wszystko już jest, zaostrzone - zamiast kupca, Xander odpowiedział z tratwy, obracając gałązki wierzby nad grotem na wiosłującym z grubsza wiosłem. "Zetrzesz je, to w porządku." Bardzo dużo oddziałów na wybrzeżu - jeśli to załatamy.

Tratwa wielkości tylko nieznacznie przewyższyła pokój małego mistrza na łodzi. Kilka kłód sosnowych połączonych ze sobą w dwóch warstwach, dwa wiosła - na rufie i na nosie, ale rzucone na nią dla miękkości ramion trawy. Nie można było tego nazwać arcydziełem budowy statków, ale znaczna część tratwy nie była wymagana. Tuż nad strumieniem do Morza Kaspijskiego, które w obecnym czasie zostało nazwane przez Khazara, który jest Persem, i jakoś przedostaje się do ujścia Wołgi. A tam gawrony często idą po rosyjsku. Ktoś odnajdzie nieszczęśliwych rodaków. Xander twierdził, że tratwa w ten sposób przetrwa, że ​​ich piątka z ich produktami się poradzi. A on jest pilotem, on wie lepiej.

Alexander Korshunov pociągnął mocniej cięcia gałęzi, schował ją pod drugą, próbował, czy chodzenie swobodnie improwizowanej oarlock strugane brzozy łodygi wiosła wydychanym z ulgą i krzyż:

- Dzięki Bogu. Wydaje się, udało. Są wiosła, riggings są twarde, tratwa też nie chodzi. Zrobiłem, właściciel. Nie mamy nic do zarzucenia, więc możemy wyjechać o tej godzinie.

"Słyszałeś, mistrzu?" Lubovod po raz kolejny opłukał twarz i wyprostował się. "Czas płynąć". A gdzie jest twoja dziewczyna, niewolnik kouda? Spieszysz się, ale nie zebrałeś ludzi.

"Ursula podążała za mną, właśnie nadrobić zaległości." Odcinki lin pomagały ciąć. Wygląda na to, że dużo strzelała, a nie miała ze sobą. - Seredin słodko przeciągnął się. - A Buduta w ogóle nie jest moja, ale książę. Grzyby, jak sądzę, zbierają. Te same, które wszyscy jemy razem. Więc nie gniewaj się na niego. Im więcej zbierzesz, tym dłużej będzie to pierwsze przejście, dopóki brzuch cię nie zawiedzie.

"Czy naprawdę jestem zły?" - Kupiec uniósł się wyżej na brzegu i usiadł na trawie koło nóg Olega. "Teraz staliśmy się jeszcze mądrzejsi." Nie jest godny ucha Cuniego - i już go nie ma. Dziadek miecza i dobre imię - to już całe moje bogactwo.

- Nie smuć się, przyjacielu - powiedział obok niego Seredin. "Dobre imię i ostry miecz też są warte wiele." Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz się spotkałem? Nie miałem nawet łyżki. A tej wiosny zabrałeś mnie, abym dołączył do tych samych towarzyszy. Nawet jeśli nie jestem na równych warunkach, jestem blisko ciebie, dziedziczny kupiec. Tym razem nie mieliśmy szczęścia. Nishto, przez dwa lub trzy lata pokonamy nasze straty. Nie można cały czas wiosłować! Tracisz też, musisz być w stanie.

Lubovlet skrzywił się krzywo: - Nie porównuj mnie z tobą. "Jesteś czarnoksiężnikiem, twoje bogactwo jest w tajemnej wiedzy, w zebranych ziołach, w miksturach przebiegłości." Dopóki twoja głowa jest na twoich ramionach, siła jest zawsze z tobą, i szczęściem i zyskiem. Kupiec srebra jest ważniejszy niż głowa i ręce. Tokmo handluje swoim srebrem, ale wieża niesie mu szczęście. Teraz jestem bez fasci i bez gawronów. Jak to jest robić obóz, jak zarabiać pieniądze? Z tacą na żyłach Fenya chodzić? A co mam powiedzieć Zorislave, jej ojcu? W końcu byli spokrewnieni z bogatym kupcem nowogrodzkim, a nie z przewróceniem! Jak wyglądam w moich oczach? Obiecałem jej drogie prezenty. Ozdoby za granicą, jedwab chiński, złoto-srebro. Ale cóż teraz mam się chlubić? Trawa morska i rzeczna?

- Cóż, nie traktujmy tego tak naprawdę bez spodni, - próbowaliśmy pocieszyć jego mistrza. "Rozumiem, że masz róg w Nowogrodzie, a twój ojciec nie poddaje się w potrzebie, nie zmusi cię do żebrania."

"To jest to, to jest kąt" Lubovt chrząknął głośno. "Jego kącik i dom jego ojca". Jako kupiec zamożnego męża obiecywano, że zbierze się człowiek dorosły, żonaty, dwór, nowi pracownicy artelowi, ogromny dziedziniec, który ma być ogrodzony, ze stodołami i szopami. No i jaki jest obecny? Dlaczego powinna prowadzić młoda żona, jak patrzeć ludziom w oczy? Odleciał dumny sokół, ale zwrócił wróbel z oskubany? W komorach sądowych do załatwiania spraw i czekania, aż pozostanie część ojca? I czy zostawi jakiś udział w farmie, jeśli nie będę w stanie utrzymać dobra i tak, nie wiem jak... I-i-i-e!

"Może twoja matka pomoże?" Seredin zniżył głos, patrząc na Xandera. Pilot nie mógł wiedzieć, że matka kupca była syreną. "Serce dobrodusznej matki lituje się, pomaga, niż ona". Przez rzeki i wiry, morza i mielizny wielu kłamstw... A tak przy okazji, czy wysłałeś paczkę do syreny? Cóż, pamiętasz? Ten kawałek zielonego malachitu, co przyniosłem ci z wiru, kiedy tu płynęli? Cóż, przed turą, tuż przed ujściem Uralu? Mam na myśli tę rzekę?

- Tak, dokładnie... - Kupiec poderwał się. - Kamień o wielkości dłoni. Niektóre runy były nieznane. Ciągle zastanawialiśmy się, co powinien nam przynieść - powodzenia czy kłopotów?

- On jest najbardziej. Vedun wyprostował się i potrząsnął spodniami. "Daj to swojej matce". Patrzysz, w odpowiedzi na pytanie, co możesz.

"Myślę, że tak, nie możemy iść," kupiec zaczął nerwowo gryząc wargę. - Nigdzie. Co mam powiedzieć mojej matce? Uratowany, nie ocalony... Zobacz, bogowie odwrócili się ode mnie. Pohvist, Stribog i Makosh byli naprawdę źli. Nie widać ojca, żadnej oblubienicy, krwi matki.

- O czym ty mówisz, Lubovod? Seredin nie rozumiał.

"O wysłaniu tego, kawałku kamienia" - warknął prawie kupiec. "Nie w mojej torebce powinienem go nosić, nie w moim łonie!" Ból jest bolesny, niewygodny i nie było potrzeby.

"Czy możesz wyrazić siebie jaśniej?"

- Tak, co jest jaśniejsze? Lubovod wzruszył ramionami. "Nie zachowałem tego dla siebie!" W mojej hodowli pozostał na łodzi. W skrzyni ze srebrem i innym dobrem. Certyfikaty, listy, uprawnienia. Na dole teraz spoczywa. Na dole!

"Duc..." zakasłał Oleg. - Duc, musisz to zdobyć. Dlaczego milczysz? Płaczesz za biedą, ale milczysz o pniu ze srebrem.

"Cóż, jakie to srebro," machnął kupiec. - Roztrwoniliśmy się przed drogą. Pozostało kilka hrywien na wypadek nagłej potrzeby, to wszystko dobrze. Tokmo, jak je zdobyć?

- A dlaczego go nie zdobyć? - nie rozumiał gospodarza. - Rozumiem, że mosiężny wojownik odszedł. Skoro nas nie zabił, dlaczego miałby tu pozostać? A nawet twoja wieża - jeszcze bardziej. Leży na samym brzegu. Tam, gdzie się utopiono - oprócz nas i miedzianego wojownika, nikt nie wie, nie można go ograbić. Dno łodzi tej świni ryknęło przez miecz. Stał na dnie - dlatego więcej niż trzy sążnie, głębokość nie będzie. Dostaniemy to.

"Jak?" Lubovod z kolei spojrzał na sternika, który dalej wyczarował wiosło i zniżył głos: "Rzeki tutaj są bardzo bolesne dla naszego ludu". Mama może tego nie wiedzieć. Tak sądzę, nie mogę uzyskać pomocy z wody, nawy i syren. Tak, i ochrona też.

"Czy po prostu próbujesz nurkować?" Seredin parsknął z wyrzutem.

- Dlaczego? Kupiec nie zrozumiał. - W tym samym miejscu nieumarli są schowani w dole. Czy zostaniesz złapany? Wielu Wołchow nie pływa z nami...

"W porządku," powiedział Oleg machnięciem ręki. "Mam zamiar nurkować." Jeśli nie więcej niż trzy sążnie, dostanę to. A jeśli jest głębiej... Cóż, wtedy pomyślimy. Medytuj.

"Xander!" Lubovod zawołał do sternika. - Zauważyłeś, że miejsce, w którym mama utonęła?

- A co jest do zobaczenia? - Zmienił się w barczystego mężczyznę. "Rzeka jest sama, nie zniknie z koryta rzeki."

"Nie pamięta" - uświadomił sobie kupiec.

Średnie zapomnienie sternika nie zaskoczyło. Podczas prowadzenia na korku niezniszczalny potwór kutej z czerwonej miedzi, gdy statek ze złamanym powrotem poślizgnięcia się spod jego stóp, a do zamiatania talię, niosąc ludziom i zaopatrzeniu, - tu żeglarzy sama przez się nie jest się na boki, aby przyzwyczaić się tak znaki do zapamiętania. Żyję, aby zostać...

- Tratwa nie jest łodzią, nie wzniesie się pod prąd - powiedział sternik bez przeszkód. "Będziemy musieli iść pieszo." Tak, na własną rękę po przeciągnięciu tego, co możemy znaleźć.

"Nishto, jego brzemię nie ciągnie" - machnął kupiec. "Cokolwiek zapisać..."

- Zostaw mnie, ohalniku! - bardzo blisko, prawie w samym uchu, krzyknęła Ursula.

Z zaskoczenia Oleg wzdrygnął się, a Lubovod usiadł, kręcąc głową. Gałęzie pękły, niewolnik przerzucony przez gumę do brzegu, trzymając przed sobą wiązkę wierzbowych gałązek, z tyłu pojawił się chudy, kudłaty Buduta. Widząc właściciela, dziewczyna zahamowała i zawołała z nową siłą:

- Gdzie ręce ciągną, ohalnik! Dopóki ty, sir, nie widzisz, on nie ma mojego tyłka, łobuzu!

"To nie prawda, bojar!" - okrążyła swojego zbiegłego niewolnika i stało się jasne, że obiema rękami trzyma rączką koszuli, pełną kurników, naleśników i grzybów. "Nie ma dla mnie nic, co mógłbym wziąć ze sobą." Wygląda na to, że oddział bolało, ale ona krzyczy.

"Nie kłam, masz na myśli duszę!" Coś, czego nie odróżniam gałęzi od pióra?

"Tak, widzisz, ręce są zajęte!"

"Jeśli masz zajęte ręce", zapytał kierowca, "w jakim miejscu zebrałeś grzyby?"

- Duc, bojar, podczas zbierania, jakoś trzymała jedna ręka. I jakże było to nie do zniesienia, chwyciłem obie i wróciłem.

"On kłamie!" - Ursula rzucił gałązki i dłońmi wzdłuż krawędzi głowicy, dostosowując zabłąkane kosmyki złota, a następnie rozebrany kurtkę filcu, pociągnął w pasie sznurkiem do ściągania spodni wolne miękkich. - Lapal, spuchnięty! Lapal!

- Coś, czego potrzebuję - żeby zdobyć pigacie? Tak, przejdę lepiej! - Niewolnik ukląkł przy kominku, w którym wciąż wisiało kilka węgli, wylał ofiarę na trawę i zaczął pospiesznie wkładać taśmy. - Tak, znajdę go w Murom sto razy piękniejszego!

Niewolnik wybuchnął, odwrócił się do Olega, z oburzeniem klaszcząc w jego usta, jak ryba wyciągnięta w powietrze.

"Nie mów, nie mów" - gospodarz wstawił się za dziewczyną. - Jak gdyby w Murom zamiast czerwonych dziewczyn ty kat z kleszczami się nie spotkał. Język zbyt długo nie zanurzał się.

- Język Che, czy to język? Sługa był urażony. "Czy wybrałem się na wakacje z mym językiem?" Cóż, błądziłem trochę bez pytania. Może rzęsy zostaną podane. Ali i wybacz. W kampanii odłamałem się w pochodnie. Ciąłem się szlachetnie, nie uciekłem. Dlaczego miałby się ciąć język?

Tutaj Buduta miała prawie rację. Za ucieczkę od przysięgi, książę Muromski mógł zrujnować go na śmierć, dla siebie w pociechach, dla innych z obawy. Mógł i żądanie na szafie, aby popełnić, aby możliwe wspólników dowiedzieć. Mogłem popchnąć zgniłe do jakiejś pracy - by zaostrzyć węgiel w drewnianych dołach, wykopać surowe pojemniki i kopać potajemnie. Niewolnik nie jest wolnym strzelcem, a nie rzemieślnikiem ze sloboda. Sługa sprzedaje swoją duszę i ciało księciu dobrowolnie za srebrzyste srebro, a zatem nie będzie go żądać ani w Prawdzie, ani w sumieniu. Chociaż z drugiej strony mógłby przebaczyć. To tylko język, by wyrywać uciekiniera - a właściwie nie ma powodu. Nie prowadził złośliwych przemówień, nie zniesławiał księcia, nie wypowiedział żadnych obraźliwych słów.

Więc nie jest to miejsce, o którym mówi Buduta, które powinno cierpieć, ale takie, które myśli. Siedzenie, to znaczy.

- Dosyć tego zamieszania - odrzekł Oleg. - Zjedzmy przekąskę, wrzucimy tratwę, chodźmy w górę rzeki. Jeśli będziesz miał szczęście, wyjdziemy na łódź do nocy. Xander, jak myślisz? Znajdziemy to przed zmrokiem?

"Nie, nie znajdziemy go", sternik pokręcił głową. - W dół przez dwa dni na wiosłach... Jeśli w linii prostej - tak trzydzieści wiorstów, nie mniej. A wzdłuż rzeki i przez cały dzień dwóch będzie musiało iść. Złościłeś się, mistrzu, o ciemności...

Jednak nawet Aleksander Korshunov dał zbyt optymistyczne przewidywania: aż do miejsca katastrofy pierwszej łodzi, podróżnicy podróżowali przez pięć dni. To prawda, że ​​od świtu do zmierzchu, jak zwykle w marszu, nie przechodzili, ale od siły do ​​pół dnia. Zbyt dużo czasu poświęcano na poszukiwanie jedzenia, gotowanie grzybów i bezużyteczne próby jedzenia jagód leśnych. Ponadto niezamieszkany brzeg nie jest traktem jamajskim. Tam, gdzie krzewy na zboczach są tak gęste, że wzdłuż niego musisz dotrzeć do wody w talii; tam, gdzie zakręty rzeki zsuwają się ze wzgórza, że ​​zaczyna się wir tuż pod przepastną przepaścią i trzeba przeciąć szczyt wzgórza, przez porzeczkę i różę z szablami i mieczami. Dopiero gdy nadeszło piąte południe, sternik, walcząc o wodę pod nisko wygiętą wierzbą, nagle zatrzymał się i wyciągnął rękę, wskazując na przeciwległy brzeg:

"Co to jest?" Lubovod podszedł bliżej.

"Tam, między kamieniami, kłoda jest zakryta". Nie inaczej, nasz maszt wygląda, co? A miejsce jest tutaj... Wygląda na coś takiego.

"Jeśli tak, to ślady miedzianej osłony powinny pozostać" - wspomina Oleg. "Idź, nie przestawaj." I tak wszystkie moje stopy przemokły.

Podróżnicy ruszyli dalej w kierunku płycizn, a półtora kroków później natknęli się na polanę w krzewach wierzby, połamanych od brzegu do brzegu. W niektórych miejscach elastyczne gałęzie już wzrosły, zamykając szczelinę w ich szeregach, miejscami, a wręcz przeciwnie, zwiędły, połamany i wciśnięty w mokry piasek przez ogromny ciężar.

"Cóż, co teraz mówisz, mistrzu?" Zapytał kupiec.

- Powiem, że wszystko jest w porządku, znaleźliśmy to. - Seredin spieprzył oczy w słońcu. "Wtedy dostaniesz zadanie: przetnij tu krzewy, rozbij obóz i przygotuj drewno opałowe i nie tylko." Lato w lecie, ale moje serce czuje - będę się trząsł teraz do kości. Ursula, odwróć głowę.

Niewolnik prychnął: można by pomyśleć, że nie widziała swojego mistrza nagiego! Ale ona nie odpowiedziała, posłusznie wszedł w krzak i zaczął pospiesznie łamać gałęzie blisko korzeni. Przyszłość ruszyła za nią, ale nagle znieruchomiała, spojrzała na Olega i odwracając się, również zaczęła oczyszczać to miejsce.

Vedun zrzucił koszulę, spodnie. Zdjął z pasa pełny zestaw pasków: miecz, srebrną łyżeczkę w zamszowym pudełku, torebkę z kilkoma monetami i orzechami z najbardziej potrzebnymi miksturami, jeden z dwóch noży. Przepasał się ponownie. Pas natychmiast stał się niezwykle lekki - nie był już ściągany, ale wydawał się podarty jak balon. Seredin przetarł szmatkę na lewym nadgarstku, sprawdzając, czy ortodoksyjny krzyż był przymocowany do dłoni, a potem uderzył kolegę w ramię:

- Poczekaj na mnie, Lubovod, nigdzie nie idź. Czy to nie wystarczy...

"Nie bój się, Oleg, nie opuszczę go" obiecał kupiec i zaczął się rozbierać. - Jeśli to przynajmniej spieszę.

Vedun odwrócił się w stronę rzeki, gładko przeszedł piaszczystym brzegiem do wody - po kolana, w talii, potem odepchnął się i natychmiast zanurkował, nie zamykając oczu i obracając głową we wszystkich kierunkach.

Kilka lat spędzonych na tym świecie przyzwyczaiło go do tego, że choćby na krótko, by zagłębić się w wodę - koniecznie w pobliżu, jakiś nieumarły przyciągnie ciepło żywego ciała, światło ludzkiej aury. Który z mieszkańców wody pieści i uwielbia szukając kogoś, kto chce się rozgrzać, krwawego gorącego picia i który nie wysysa duszy z ciała, z energią daru do odżywienia. Dlatego w głębi twoich uszu musisz mieć oczy otwarte. Oczywiście znane mu są konspiracje z nieumarłych w wodzie, nawet znajomi należą do zimnego plemienia - ale mimo to lepiej nie ziewać. A potem możesz przeskoczyć do utopców wcześniej niż powiedzieć pierwsze słowo.

Vedun popłynął kilka sążni wzdłuż dna, rozglądając się - ale właściciele nie zauważyli rzeki. Wynurzył się, zanurkował ponownie, ześlizgnął się po gruboziarnistym piasku toczącym się po dnie. Nie, nikt. Żadnych niegrzecznych syren, bez ponurych smug, bez bagien, nawet płytkich nieumarłych. I nie widzą oczu, a krzyż na nadgarstku nie jest rozgrzany, obecność magii nie czuje. Może być spokojniejszy - ale dziwny, bardzo dziwny. Jest jak jezioro, w którym ani ryba nie może pluskać się, ani komary na wybrzeżu nie latają. Niech i piękne - ale lepiej nie pić z tego wody. A większość nie powinna pływać.

Seredin rzucili się na górę, do powierzchni, aby odstraszyć stado szybkiej srebra ponurej, pęknięcie w powietrzu, pokręcił głową, patrząc na brzegu, a nie martwić się zbytnio do miejscowych zwyczajów, krótkie Sazhenkov podpłynął do dziennika utknął między kamieniami. W skrajnych przypadkach krzyżyk o zbliżaniu się nieumarłych ostrzeże, nie ma powodu, aby zdobywać głowę przed czasem.

Biały pień, który głęboko opuścił stromy brzeg, był szczytem masztu. Potknięcia czystej wody, bawiące się pęcherzykami powietrza, dotknęły lin przywiązanych tuż pod powierzchnią; duże, wystające na boki żetony wskazywały na miejsce, w którym zamontowano wizjer i klocki do podnoszenia belki z żaglem. Zwymiotował, widzisz, od uderzenia. Ale jeśli liny przetrwały powyżej, to może poniżej, po bokach, na swoich siedzeniach są związane w lewo?

Oleg wziął jedną z nich, wziął kilka głębokich oddechów, wypuścił powietrze i rzucił się na głębokość, szybko przesuwając linę dłońmi. Nurkowanie okazało się porywcze - prawie natychmiast błony bębenkowe zaczęły chorować, wkradały się do nosa i do oczu. Ale łatwo dotarł do statku, odpoczywając dokładnie na samym zboczu, pośrodku rzeki, na głębokości czterech metrów. Od strony łodzi, powierzchnia, która drżała od fal, wydawała mi się bardzo bliska, kierowca nawet dostrzegł sylwetkę Lubovoda stojącego na brzegu.

Puszczając liny i trzymanie się z boku, Sage ruszył na rufę, widział chaty kapitana, z powodzeniem przeżyły mimo katastrofy - ale potem pierś zaczęła się palić, a on, zwalniając piny do tarcz, i pobiegł na górę. Parsknął głośno, złapał oddech i wrócił do skał. Wyjął nóż, odciął jedną z lin od góry, zanurkował ponownie, przeszedł go rękami, stanął z boku, ucięty poniżej, wynurzył się. Oddzielając drugą linę od masztu, przywiązał ją do siebie i, zaciskając mocno zęby, przekroczył rzekę. Przedłużył koniec do kupca:

"Trzymaj się, przyjacielu", a on upadł znużony na piasek.

"Co to jest?" Jak? Czym jest ten koniec? Czy znalazłeś wieżę?

"Znalazłem to," odwrócił się na wznak. - Złapmy oddech. Przed nią to stąd, to stamtąd nurkować tak samo. Ale lina będzie szybsza. Teraz trochę rozgrzewam, ale moja głowa przestanie nucić. Następnie bardziej szczegółowo przyjrzę się dnie. Ty, przy okazji, zamknąłeś drzwi w szafie?

"Piorun jest normalny." Czasami zamykam to, ale tylko w portach. Teraz musi być otwarty.

"Teraz, sprawdzę..." Vedun rozgrzał się na swojej piersi z odrobiną ciepłego piasku, kalcynowanego w letnie południowe słońce i zamknął oczy.

"Jak możesz sprawdzić, czy śpisz, Oleg?"

"Nie rób hałasu." Nie jestem okrętem podwodnym, żeby siedzieć pod wodą przez wiele dni. Pozwól mi oddychać.

"Oddychaj, oddychaj, przyjacielu" - powiedział kupiec. - Pień z kamieniem, jak wejdziesz, po prawej stronie po drugiej, przez stojaki. Uchwyty są nadal z każdej strony. Tam przewija się do wewnątrz, listy, listy. Nie tak dużo srebra jak oni. Za każdą zapłaconą pełną cenę, wszystkie nowe, z poprawkami od kupców, na dalekie krawędzie tych, którzy chodzili. U dołu, owinięte w szmatę, lustro jest pochowane. Co Zorislave przygotował jako prezent. Jeśli to zrobisz, nie będziesz tak zawstydzony. Być może i bos, ale ofiary są cenne. Trudno go pomylić, ta skrzynia. Wszystkie rękojeści są duże i zwyczajne, ale są fantazyjne i mają mniejszy rozmiar...

Kość jest rzucona - Prozorov Alexander - Vedun 10

Pochodził z naszego świata... Został nazwany... VEDUN!

Czego się najmniej oczekuje od swojego losu, tak więc będzie musiał dowodzić armią żywych trupów. Ale jeśli chodzi o wolność i sprawiedliwość, trzeba polegać na tych siłach, które są na wyciągnięcie ręki, a nie mówić o uprzedzeniach związanych z lękiem przed śmiercią. Jedynie siłą może Lubovod i Oleg Seredin zwrócą odebrane im towary i pomszczą śmierć swoich towarzyszy. Tylko w ten sposób będą mogli znaleźć drogę do domu i nie wrócą jako żebracy, ale jako bogaci kupcy.

Alexander Prozorov

Kość jest rzucona

Prezent Syrenki

Piękny czas jest w połowie lata. Nie musisz owijać się grubymi futrami, trzeć zamarzniętym nosem, nie musisz wyć z głodu, z jakiegoś powodu jesteś w lesie bez zapasów. Lato zawsze będzie karmić podróżnika grzybami, jagodami i orzechami, rozłożyć łóżko miękkiej trawy, rozgrzać promienie słoneczne. A jeśli nawet bluzka i lniane spodnie wydają się zbyt gorąco, lub pas z mieczem spowoduje pot - zawsze można zanurzyć się w chłodnej rzece, kąpiel w świeżości, tak że potem leżeć na słońcu po prostu przyjemność być.

Dobre lato. I jakoś zapomnieć, że zło zrządzeniem losu pozostał biedny jak mysz kościelna, że ​​wszystkie towary są kupowane na akumulację kilku lat, srebro, gnije na dnie rzeki z wież, a od stu wspaniałych towarzyszy mocne tylko on przeżył z niewolnikiem, zbiegiem sługą księcia Murom i kupcem Lubovodem z jednym z jego pilotów.

- Cóż, chodź - mruknął cicho do siebie Oleg. - Zacząłem swoją drogę jako żebrak. Nie wiedziałem również, gdzie moje czary zostały opuszczone. Nie znikaj.

"Co ty mówisz, przyjacielu?" Lubovod, zwinięty w kłębek z wody.

- pytam, czy jest gotowy?

- Tak, wszystko już jest, zaostrzone - zamiast kupca, Xander odpowiedział z tratwy, obracając gałązki wierzby nad grotem na wiosłującym z grubsza wiosłem. "Zetrzesz je, to w porządku." Bardzo dużo oddziałów na wybrzeżu - jeśli to załatamy.

Tratwa wielkości tylko nieznacznie przewyższyła pokój małego mistrza na łodzi. Kilka kłód sosnowych połączonych ze sobą w dwóch warstwach, dwa wiosła - na rufie i na nosie, ale rzucone na nią dla miękkości ramion trawy. Nie można było tego nazwać arcydziełem budowy statków, ale znaczna część tratwy nie była wymagana. Tuż nad strumieniem do Morza Kaspijskiego, które w obecnym czasie zostało nazwane przez Khazara, który jest Persem, i jakoś przedostaje się do ujścia Wołgi. A tam gawrony często idą po rosyjsku. Ktoś odnajdzie nieszczęśliwych rodaków. Xander twierdził, że tratwa w ten sposób przetrwa, że ​​ich piątka z ich produktami się poradzi. A on jest pilotem, on wie lepiej.

Alexander Korshunov pociągnął mocniej cięcia gałęzi, schował ją pod drugą, próbował, czy chodzenie swobodnie improwizowanej oarlock strugane brzozy łodygi wiosła wydychanym z ulgą i krzyż:

- Dzięki Bogu. Wydaje się, udało. Są wiosła, riggings są twarde, tratwa też nie chodzi. Zrobiłem, właściciel. Nie mamy nic do zarzucenia, więc możemy wyjechać o tej godzinie.

"Słyszałeś, mistrzu?" Lubovod po raz kolejny opłukał twarz i wyprostował się. "Czas płynąć". A gdzie jest twoja dziewczyna, niewolnik kouda? Spieszysz się, ale nie zebrałeś ludzi.

"Ursula podążała za mną, właśnie nadrobić zaległości." Odcinki lin pomagały ciąć. Wygląda na to, że dużo strzelała, a nie miała ze sobą. - Seredin słodko przeciągnął się. - A Buduta w ogóle nie jest moja, ale książę. Grzyby, jak sądzę, zbierają. Te same, które wszyscy jemy razem. Więc nie gniewaj się na niego. Im więcej zbierzesz, tym dłużej będzie to pierwsze przejście, dopóki brzuch cię nie zawiedzie.

"Czy naprawdę jestem zły?" - Kupiec uniósł się wyżej na brzegu i usiadł na trawie koło nóg Olega. "Teraz staliśmy się jeszcze mądrzejsi." Nie jest godny ucha Cuniego - i już go nie ma. Dziadek miecza i dobre imię - to już całe moje bogactwo.

- Nie smuć się, przyjacielu - powiedział obok niego Seredin. "Dobre imię i ostry miecz też są warte wiele." Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz się spotkałem? Nie miałem nawet łyżki. A tej wiosny zabrałeś mnie, abym dołączył do tych samych towarzyszy. Nawet jeśli nie jestem na równych warunkach, jestem blisko ciebie, dziedziczny kupiec. Tym razem nie mieliśmy szczęścia. Nishto, przez dwa lub trzy lata pokonamy nasze straty. Nie można cały czas wiosłować! Tracisz też, musisz być w stanie.

Lubovlet skrzywił się krzywo: - Nie porównuj mnie z tobą. "Jesteś czarnoksiężnikiem, twoje bogactwo jest w tajemnej wiedzy, w zebranych ziołach, w miksturach przebiegłości." Dopóki twoja głowa jest na twoich ramionach, siła jest zawsze z tobą, i szczęściem i zyskiem. Kupiec srebra jest ważniejszy niż głowa i ręce. Tokmo handluje swoim srebrem, ale wieża niesie mu szczęście. Teraz jestem bez fasci i bez gawronów. Jak to jest robić obóz, jak zarabiać pieniądze? Z tacą na żyłach Fenya chodzić? A co mam powiedzieć Zorislave, jej ojcu? W końcu byli spokrewnieni z bogatym kupcem nowogrodzkim, a nie z przewróceniem! Jak wyglądam w moich oczach? Obiecałem jej drogie prezenty. Ozdoby za granicą, jedwab chiński, złoto-srebro. Ale cóż teraz mam się chlubić? Trawa morska i rzeczna?

James Muri - Rzucać losami

James Muri - Aby rzucić dużo podsumowania

Aby rzucać losami, czytaj online za darmo

James R. Muri. Rzucać losami

Cytat z dwunastej strony gazety City Kansas City "Star", sekcja "Lifestyle":

Najnowsze wiadomości z Waszyngtonu:

Dziś prezydent został zmuszony do podpisania ustawy budżetowej w ciągu 20... roku, nawet zakładając, że ustawa zawierała kontrowersyjny „rzucać rozłączy” - poprawki do nowelizacji ustawy o wolności kobiet do przerywania ciąży aborcja później.

"Ta zmiana znacząco wpłynie na tę zmianę legislacyjną" - powiedział przewodniczący - "ale musimy zaakceptować roczny budżet. I przekazujemy przyjęty suplement do państwowego systemu postępowań sądowych. "

Przyszła do kliniki z tego samego powodu, co ostatnio. Wypełnione te same dokumenty, co wcześniej. Usiadłem w pokoju przesłuchań i czekałem na rozmowę, którą odbyłem z nią ostatnio z tego samego powodu co dzisiaj. Jednak dzisiejszy wywiad był nieco inny.

- Czy rozumiesz, że twoje dziecko jest już na trzecim etapie rozwoju? Konsultant zapytał ją. - Jest bardzo prawdopodobne, że Twoje dziecko urodzi się zdrowe i zdolne do życia.

- Oczywiście - zgodziła się z irytacją. "Wcale nie jestem głupia i wszystko rozumiem."

- Rozumiesz, że dzisiaj nie zgłosiłeś się sam w tej klinice. Czy wprowadziłeś to z dzieckiem, które tak jak Ty ma wspaniałą przyszłość?

Zaskoczona spojrzała na konsultanta.

- Nie, tylko jeden z nas ma przyszłość. Druga jest absolutnie niepożądana. Cóż, czy możemy wreszcie zacząć to, po co tutaj przyszedłem? Jest zgniły w mojej duszy, i bez słuchania ciebie całego tego gówna!

Konsultant przyjrzał się uważnie dziewczynie i wrócił do studiowania swoich dokumentów.

- Już miałaś jedną aborcję. Tak?

- Tak. I doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. To ty byłeś w tym pokoju po raz ostatni i rozmawiał ze mną przy tej samej okazji.

- Czy zostałeś powiadomiony o swoim wyborze z ojcem dziecka?

"Jestem pewien, że ojciec dziecka w ogóle nie przejmuje się tym pytaniem."

- Naprawdę nikt nie będzie lamentował po twojej aborcji?

Kolejne oszałamiające pytanie.

"Noszenie żałoby?" Co do diabła, żałoba? - Dziewczyna wydęła już, już, duży brzuch. "Czy myślisz, że ktoś będzie narzekał na to?" Cóż, prawie!

Konsultant zanotował formularz wywiadu i spojrzał w górę.

"Bardzo dobrze, przypuszczam, że możemy rozpocząć operację." Czy pamiętasz, co dzieje się dalej?

Wstając, dziewczyna ze złością rzuciła:

- Idź do pokoju, załóż specjalną bieliznę, usiądź na krześle.

"Potem pojawi się kretyn z maską, szturchną mi ją na twarz, abym mógł wdychać gaz usypiający, a ja zasnę." I obudzę się bez tego problemu.

Konsultantka otworzyła usta, by dodać coś innego, ale zmieniła zdanie i uśmiechnęła się.

"Bardzo dobrze, więc." To wystarczy, udzieliłeś twierdzącej odpowiedzi. Więc idź dalej.

Sześć dni później przyszła do kliniki matka dziewczynki.

"Poznałeś moją córkę?" - spytała konsultanta, nieśmiało opuszczając jej biegnące oczy. "Moja córka powiedziała mi, że znowu idzie do twojej kliniki." Ale od tamtej pory jej nie widziałem.

Kobieta konsultantka przejrzała foldery z zapisami wywiadów i znalazła wśród nich nazwisko dziewczyny.

"Tak, twoja córka była tutaj." Wyraz biznesu na twarzy konsultanta ustąpił miejsca sympatii. Patrzyła smutno na matkę: - Ale obawiam się, że twoja córka nie miała dużo.

"Los nie wypadł?" Co dużo? Moja córka przyjechała tutaj, aby dokonać aborcji!

Konsultantka wyszła zza biurka i nie wzięła nic, nie rozumiejąc ramienia matki. Przyniosła starszą kobietę na krzesło i usiadła.

"Madame, twoja córka ma aborcję." Ale nowa ustawa o aborcji wymaga, aby przed operacją kobieta rzucała losy. Trzeba to zrobić, aby dowiedzieć się, czyje życie zostanie przerwane. Twoja córka nie miała dużo życia. Ale teraz masz zdrowego wnuka, który może od razu zobaczyć i przez sąd domagać się twojego przeniesienia, jeśli oczywiście chcesz wziąć go do siebie.

Dużo do rzucenia online

DETEKTYWY I WYTYCZNE

Ostatnie recenzje

Jak serce powie

Książka szkolna, naprawdę polubiona >>>>>

Przystojny

Nie miałem cierpliwości do czytania. >>>>>

Piękny czas jest w połowie lata. Nie musisz owijać się grubymi futrami, trzeć zamarzniętym nosem, nie musisz wyć z głodu, z jakiegoś powodu jesteś w lesie bez zapasów. Lato zawsze będzie karmić podróżnika grzybami, jagodami i orzechami, rozłożyć łóżko miękkiej trawy, rozgrzać promienie słoneczne. A jeśli nawet bluzka i lniane spodnie wydają się zbyt gorąco, lub pas z mieczem spowoduje pot - zawsze można zanurzyć się w chłodnej rzece, kąpiel w świeżości, tak że potem leżeć na słońcu po prostu przyjemność być.

Dobre lato. I jakoś zapomnieć, że zło zrządzeniem losu pozostał biedny jak mysz kościelna, że ​​wszystkie towary są kupowane na akumulację kilku lat, srebro, gnije na dnie rzeki z wież, a od stu wspaniałych towarzyszy mocne tylko on przeżył z niewolnikiem, zbiegiem sługą księcia Murom i kupcem Lubovodem z jednym z jego pilotów.

- Cóż, chodź - mruknął cicho do siebie Oleg. - Zacząłem swoją drogę jako żebrak. Nie wiedziałem również, gdzie moje czary zostały opuszczone. Nie znikaj.

"Co ty mówisz, przyjacielu?" Lubovod, zwinięty w kłębek z wody.

- pytam, czy jest gotowy?

- Tak, wszystko już jest, zaostrzone - zamiast kupca, Xander odpowiedział z tratwy, obracając gałązki wierzby nad grotem na wiosłującym z grubsza wiosłem. "Zetrzesz je, to w porządku." Bardzo dużo oddziałów na wybrzeżu - jeśli to załatamy.

Tratwa wielkości tylko nieznacznie przewyższyła pokój małego mistrza na łodzi. Kilka kłód sosnowych połączonych ze sobą w dwóch warstwach, dwa wiosła - na rufie i na nosie, ale rzucone na nią dla miękkości ramion trawy. Nie można było tego nazwać arcydziełem budowy statków, ale znaczna część tratwy nie była wymagana. Tuż nad strumieniem do Morza Kaspijskiego, które w obecnym czasie zostało nazwane przez Khazara, który jest Persem, i jakoś przedostaje się do ujścia Wołgi. A tam gawrony często idą po rosyjsku. Ktoś odnajdzie nieszczęśliwych rodaków. Xander twierdził, że tratwa w ten sposób przetrwa, że ​​ich piątka z ich produktami się poradzi. A on jest pilotem, on wie lepiej.

Alexander Korshunov pociągnął mocniej cięcia gałęzi, schował ją pod drugą, próbował, czy chodzenie swobodnie improwizowanej oarlock strugane brzozy łodygi wiosła wydychanym z ulgą i krzyż:

- Dzięki Bogu. Wydaje się, udało. Są wiosła, riggings są twarde, tratwa też nie chodzi. Zrobiłem, właściciel. Nie mamy nic do zarzucenia, więc możemy wyjechać o tej godzinie.

"Słyszałeś, mistrzu?" Lubovod po raz kolejny opłukał twarz i wyprostował się. "Czas płynąć". A gdzie jest twoja dziewczyna, niewolnik kouda? Spieszysz się, ale nie zebrałeś ludzi.

"Ursula podążała za mną, właśnie nadrobić zaległości." Odcinki lin pomagały ciąć. Wygląda na to, że dużo strzelała, a nie miała ze sobą. - Seredin słodko przeciągnął się. - A Buduta w ogóle nie jest moja, ale książę. Grzyby, jak sądzę, zbierają. Te same, które wszyscy jemy razem. Więc nie gniewaj się na niego. Im więcej zbierzesz, tym dłużej będzie to pierwsze przejście, dopóki brzuch cię nie zawiedzie.

"Czy naprawdę jestem zły?" - Kupiec uniósł się wyżej na brzegu i usiadł na trawie koło nóg Olega. "Teraz staliśmy się jeszcze mądrzejsi." Nie jest godny ucha Cuniego - i już go nie ma. Dziadek miecza i dobre imię - to już całe moje bogactwo.

- Nie smuć się, przyjacielu - powiedział obok niego Seredin. "Dobre imię i ostry miecz też są warte wiele." Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz się spotkałem? Nie miałem nawet łyżki. A tej wiosny zabrałeś mnie, abym dołączył do tych samych towarzyszy. Nawet jeśli nie jestem na równych warunkach, jestem blisko ciebie, dziedziczny kupiec. Tym razem nie mieliśmy szczęścia. Nishto, przez dwa lub trzy lata pokonamy nasze straty. Nie można cały czas wiosłować! Tracisz też, musisz być w stanie.

Lubovlet skrzywił się krzywo: - Nie porównuj mnie z tobą. "Jesteś czarnoksiężnikiem, twoje bogactwo jest w tajemnej wiedzy, w zebranych ziołach, w miksturach przebiegłości." Dopóki twoja głowa jest na twoich ramionach, siła jest zawsze z tobą, i szczęściem i zyskiem. Kupiec srebra jest ważniejszy niż głowa i ręce. Tokmo handluje swoim srebrem, ale wieża niesie mu szczęście. Teraz jestem bez fasci i bez gawronów. Jak to jest robić obóz, jak zarabiać pieniądze? Z tacą na żyłach Fenya chodzić? A co mam powiedzieć Zorislave, jej ojcu? W końcu byli spokrewnieni z bogatym kupcem nowogrodzkim, a nie z przewróceniem! Jak wyglądam w moich oczach? Obiecałem jej drogie prezenty. Ozdoby za granicą, jedwab chiński, złoto-srebro. Ale cóż teraz mam się chlubić? Trawa morska i rzeczna?


Pokrewne Artykuły Hepatitis